
Specjalne ukształtowanie korpusu wymusza ruch spalin przyspieszający turbinę do kilkudziesięciu tysięcy obrotów, przez co udaje się sprężyć powietrze w układzie dolotowym do dość wysokiego ciśnienia. Zasada działania turbo jest zbliżona do tego, co można zaobserwować w elektrowni wodnej. Sama turbosprężarka nie byłaby w stanie długo pracować, ponieważ ta "samonapędzająca się" konstrukcja szybko doprowadziłaby do zniszczenia silnika. Do precyzyjnej regulacji ciśnienia służą specjalne zawory upustowe, które w zależności od konstrukcji układu doładowania upuszczają bądź powietrze tłoczone do cylindrów, bądź spaliny przed turbosprężarką.
Najbardziej delikatne punkty w silniku doładowanym to sama turbina i układ jej smarowania. Uważać trzeba również na wszystkie połączenia układu dolotowego, rury i giętkie węże. W przypadku sprężarki wszystko polega na precyzji wykonania i trudnych warunkach jej pracy. Po pierwsze, spaliny napędzające wirnik mają temperaturę około 600 stopni Celsjusza. Po drugie, oś wirnika sprężarki kręci się z prędkością kilkunastu tysięcy obrotów na minutę. To powoduje duże obciążenie wszystkich łożysk, a ich zatarcie równoznaczne jest ze zniszczeniem turbiny. System smarowania turbiny ma zapobiegać nadmiernemu obciążeniu łożysk, czy to kulowych, czy ślizgowych.
Olej pod ciśnieniem nie tylko smaruje, ale i chłodzi gładzie. Pod tym jednak warunkiem, że wszystko działa poprawnie, olej jest odpowiednio dobrany i dostarczany w odpowiednich ilościach. Dolot powietrza do sprężarki jest o tyle ważny, że każdy obcy przedmiot w sprężarce oznacza katastrofę. Dolot musi być zatem bezwzględnie szczelny i czysty. Dotyczy to każdego elementu, począwszy od filtra powietrza, przez plastikowe lub stalowe rury, giętkie węże, a na samym kolektorze dolotowym kończąc. Wiedząc o „wadach” turbodoładowania w łatwy sposób można zapobiegać poważnym awariom. To się naprawdę opłaca, bo dbałość kosztuje niewiele, a jej awaria w najgorszym wypadku może uszkodzić cały silnik.